Leon Zamora „Sen Aymara” Rozdział II

Przekład Lucía Málaga Sabogal
 
Rozdział II
¡Alalau! -zawył Francisco gdy nas zobaczył. Reszta dzieci bawiacych się w patio powtarzała te słowa. Drżeli, rzucali się na podłogę, krzyczeli, ale głównie to się śmiali. (Alalau znaczy w języku quechua: Ale zimno. Przyp. tłumacza)
My z Thayapampy byliśmy bardzo poważani ale zawsze żartowano na temat nazwy naszej comunidad która znaczy „Zimna Pampa”. My sami uważaliśmy to za bardzo zabawne i też żartowaliśmy na ten temat. Dzieci z Q´ety były najszczęśliwsze ze wszystkich. Z sinymi twarzami i cieknąc potem nie przestawały świętować.
Juvenal zaimprowizował huayno:
Q´eta, Q´eta sobie tańczy
Thayapampie znów jest zimno
Q´eta, Q´eta wciąż wygrywa
Thayapampa już przegrała
Rozległy się oklaski.
Stary i zamszony dzwon szkolny zaczął dzwonić na lekcje i w kolejce do kranu zaczęły się przepychanki. Wszyscy chcieli się wymyć.
Wtedy przyszedł pan i zrobił porządek:
-Ty, tutaj. Ty, z tyłu. Myślisz, że jesteś sprytna? Ty, nie przepychaj się.
Huyk´o i ja stanęliśmy na końcu kolejki.
-Myślisz, że utonęła? – odważyłem się zapytać.
Huyk´o ścisnął moje ramię a później się przeżegnał:
-Nie przywołuj nieszczęścia.
Hortensia i Timoteo wyszli z klasy i zbliżyli się do nas.
-Nikt jej nie widział. – Hortensia była zmartwiona.
-Pytaliśmy się wszystkich. -Timoteo ścierał pot z czoła.
-Co robi całe Thayapampa na końcu? – zapytał pan uśmiechając się.
-Całego Thayapampy tutaj nie ma. – Wypowiedziałem głosem który prawie nie wychodził mi z gardła.
-Ah! Julia jeszcze nie doszła? – zapytał nie zauważając powagi sytuacji- Cóż, pewnie dojdzie później. Mówiła że pójdzie do Ilave na zlecenie swojej mam. Jeszcze dojdzie.
Ilave? Zlecenie? Czyżby pan ją widział?
– Proszę pana, skąd pan o tym wie? – Timoteo wytrzeszczył na niego oczy.
Pan naśladując go i jego góralską wymowę, przybliżając swoje oczyska do jego twarzy, powiedział:
– Skąd? Wiem bo widziałem ją na skrzyżowaniu dróg, koło jeziora. A ona, ona przyszła żeby mnie zawiadomić.
Wszyscy wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Poczułem że każdemu z nas spadł kamień z serca. Serce waliło radośnie. Hortensia, Timoteo i ja objęliśmy się i zaczęliśmy tańczyć w kółko.
Francisco zbliżył się do nas zaciekawiony i zapytał, trochę zły:
-Co? Czy nie przegraliście? Od razu widać że bez waszej szefowej jesteście niczym. Kogo chcecie oszukać?
-¡Tapakala! (głupku) -krzyknąłem-. Julia doszła najpierwsza do szkoły.
Francisco się zdziwił.
-Zapytaj się pana. Poprosiła o wolne żeby iść do Ilave. Idź, zapytaj.
Yokalla (chłopiec) zrobił zezłoszczoną minę i ustawił się w kolejce, a moi koledzy gratulowali mi z uśmiechem kłamstwa.
– A ty huyk´o – powiedziałem do Mariana-. Nie pogratulujesz mi?
Mariano gryzł palec wskazujący swoimi dużymi zębami. Ani się na mnie nie popatrzył ani mi nie odpowiedział. Gałązką eukaliptusa nakreślił niezgrabnie na ziemi: JULIA.
———————————————————————————–
Capítulo II
¡Alalau! -aulló el Francisco al vernos llegar. Los demás chicos que estaban en el patio lo siguieron. Temblaban, se tiraban al suelo, gritaban; pero, principalmente, se reían.
A los de Thayapampa nos tenían mucho respeto, pero siempre hacían bromas con el nombre de nuestra comunidad, que significa „La Pampa del Frío”. Nosotros mismos les seguíamos el chiste, festejando tanta payasada. Los de Q´eta estaban más felices que nadies. Con sus caras moradas, y chorreando sudor , no paraban de celebrar.
El Juvenal improvisó un huayno:
Q´eta, Q´eta está bailando
Thayapampa está de frío
Q´eta, Q´eta está ganando
Thayapampa ya ha perdido.
Todos lo aplaudieron.
La campana vieja y mohosa de la escuela empezó a llamar a clase y la fila de la pila se alborotó. Todos querían lavarse.
En eso llegó el profesor y puso orden:
-Tú, aquí. Tú, ponte detrás. No seas viva, Juana. Tú, no te coles.
El huyk´o y yo estábamos al final.
-¿Se habrá ahogado? -me atreví a preguntarle.
El huyk´o me apretó el brazo y luego se persignó:
-No llames a la calamidad.
La Hortensia y el Timoteo salieron del salón y vinieron donde nosotros.
-Nadies la ha visto -la Hortensia estaba alarmada.
-A todos les hemos preguntado -el Timoteo se frotaba el sudor de la cara.
-¿Qué hace todo Thayapampa al final? -preguntó sonriente el profe.
-Todo Thayapampa no está, le dije con una voz que casi no me salía.
-Ah, ¿la Julia todavía no llega? -preguntó, sin advertir la terrible situación-. Bueno, ya llegará. Me dijo que se iba a Ilave para un recado de su mamá. Ya llegará.
¿Ilave?. ¿Un recado?. ¿Acaso el profe la había visto?.
-Y usted ¿cómo sabe, profe? -los ojos se le salían al Timoteo.
El profe lo remedó con voz motosa, acercándole sus ojazos:
-¿Yo?. Yo sé porque la vi en el cruce, junto al lago. Y ella, ella me vino avisar.
Todos estallamos en una gran risotada. Yo sentí que a todos se nos abría el pecho. El corazón latía alegremente. La Hortensia, el Timoteo y yo nos abrazamos, en ronda, y empezamos a saltar.
El Francisco se nos acercó, curioso, y preguntó medio molesto:
-¿Qué?. ¿Acaso no perdieron?. Ya ven, sin su jefa no son nada. ¿A quién quieren engañar?.
-¡Tapakala! (tonto) -le grité -. La Julia llegó primero que nadies a la escuela.
El Francisco se asombró.
-Pregúntale al profe. Le pidió permiso para ir a Ilave. Anda, pregúntale.
El yokalla (niño) hizo una mueca de fastidio y formó en fila, mientras mis amigos me felicitaban, con una sonrisa, mi mentira.
-¿Y tú, huyk´o? -le dije a Mariano-. ¿No me felicitas?
El Mariano se mordía el índice con sus dientes enormes. Ni me miró, ni me contestó. Con un palito de rama de eucalipto escribió torpemente en la tierra: JULIA.

Ten post dostępny jest również w języku hiszpańskim

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *